Literatura polska

Dziennik końca świata (Wojciech Bonowicz)

Jak oceniasz nasz świat? Czy jest dla ciebie doskonałym miejscem do życia, a może wręcz odwrotnie: najgorszą z możliwych planet i miejsc, gdzie człowiek mógł stworzyć sobie dom? Niezależnie od okoliczności wybraliśmy ziemię na nasze miejsce bytowania i tego już nic nie zmieni. W przeciwieństwie do naszego podejścia do życia. Mamy wpływ na to, jak postrzegamy świat i jak o nim myślimy. To przede wszystkim od nas zależy, czy się uśmiechniemy, będziemy zadowoleni, czy stwierdzimy, że cały świat sprzysiągł się przeciwko nam i wszystko działa na naszą niekorzyść. Każdy z nas może zadecydować, co i jak będzie robił, czuł i myślał. Czy to nie proste? „Dziennik końca świata” Wojciecha Bonowicza to zbiór przemyśleń i obserwacji na temat tego, jak wygląda sytuacja współczesnego człowieka. Jak mu się żyje, czym się kieruje, jaka jest jego filozofia. Choć przed każdym z nas jawi się jego własny koniec świata, który może być rozumiany wielorako, to wszystkich wspólnie też czeka zagłada. Jak się na to zapatrujemy? Jakie wnioski wysuwa autor? Książkę czyta się jak dobry zbiór felietonów. Przeplata się tutaj dobry humor, nostalgia oraz prawdziwe życie, opowiedziane we wspaniały, ujmujący sposób. Lektura jest lekka, choć nie warto się tym zmylić. Porusza głębokie tematy, które powinny być zaczątkiem własnych przemyśleń. Autor podsuwa bardzo sprytnie wiele pytań oraz przemyśleń innych ludzi, które mogą się okazać pomocne w naszym dochodzeniu do prawdy. Zatem, czego się tutaj spodziewać?

Charakterystyka „Dziennika końca świata”

Bohater książki już na samym wstępie informuje nas, że świat bywa straszny, ale on uznaje, że jest po prostu piękny i tego będzie się trzymał. To doskonały pomysł, by nie potęgować negatywnych emocji i umilić sobie czas ziemskiego życia. To wybór, którego każdy z nas może dokonać. Jak zatem zachowuje się obserwator końca świata? W jaki sposób zdobywa niezbędne mu informacje? Otóż bardzo prosto. Spaceruje i podsłuchuje. Metoda stara i sprawdzona. Może tego dokonywać, podróżując tramwajem, robiąc zakupy w osiedlowym sklepie lub czekając w kolejce do lekarza. Ze smutnym spojrzeniem spogląda w brudną szybę, obserwując świat. Taką wybrał drogę, taki jego zawód. Trzeba przyznać, że im bliżej końca, tym świat robi się coraz bardziej niebezpieczny. Trzeba należycie się przed nim zabezpieczać, odpowiednio się suplementując lub spożywając zdrowotne nalewki. Obserwacje i wnioski wyciąga też z codziennego życia mieszkańców małych wniosek, lokalnych wytworów artystycznych czy plakatów wyborczych. Obserwator końca świata zastanawia się nad tym, czy jest jakaś szansa, żeby ludzie znaleźli ze sobą jeszcze wspólny język.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *